Stachel uruchomił armatę, Kabel bezproblemowo pokonuje Wandę

Stachel uruchomił armatę, Kabel bezproblemowo pokonuje Wandę

Na taki mecz czekali wszyscy fani Kabla Kraków. Nasza drużyna po dwóch meczach, w których zdołała zgromadzić tylko jedno oczko, pokazała sportową złość i w bardzo efektownym stylu rozprawiła się z Wandą Kraków. Pokaz swoich strzeleckich umiejętności dał Sebastian Stachel, aż pięciokrotnie pakując piłkę do siatki.

W chłodne, jesienne popołudnie na stadionie przy Parkowej Kablarze gościli nieprzewidywalny zespół Wandy Kraków. Zawodnicy z Nowej Huty jeszcze w ubiegłym sezonie potrafili sprawić trudności podopiecznym Janeczka, stąd na niedzielną batalię nasz zespół wychodził mocno skoncentrowany. Widać było to już od pierwszego gwizdka sędziego. Kablarze nie zamierzali bowiem czekać na rozwój wypadków, tylko wzięli sprawy w swoje ręce, chcąc zdominować rywala od samego początku. Worek z bramkami rozwiązał się bardzo szybko. Już w szóstej minucie do bramki Wandy trafił Marcin Białas i było to trafienie niebywałej urody. Nasz kapitan nie zawahał się ani na moment i huknął z woleja, ściągając pajęczynę z siatki. W ten sposób doświadczony gracz wysłał sygnał do ataku, a ten odebrał Sebastian Stachel, który przełamał się po serii bez ligowego gola i podwyższył prowadzenie na 2:0. Odblokowanie naszego napastnika pozwoliło mu złapać dużo więcej luzu, który nasz tegoroczny nabytek potrafił przekuć w dużo pozytywnych rzeczy na boisku. Przede wszystkim na kolejne bramki, które Stachel strzelał jak natchniony. Już w 23. minucie cieszył się on z hattricka, a nie był to jeszcze koniec jego strzeleckiego popisu. Sam zainteresowany zakończył pierwszą połowę z czterema bramkami na koncie, a Kabel prowadził aż 6:0, bo do siatki piłkę skierował także Dawid Rosikoń.

Gdy wydawało się, że Kablarze przy tak wysokim prowadzeniu nieco zrzucą z tonu, goście znów niemiło się zaskoczyli. Ofensywne pociągnięcie zaraz po wznowieniu gry przyniosło wymierne skutki - rywale po raz siódmy musieli wyciągać piłkę z siatki, tym razem po celnym strzale Waldemara Hwastka. To jednak znów nie był koniec kanonady przy Parkowej. Kilkanaście minut późnej swoją piątą bramkę tego dnia zaliczył Sebastian Stachel i w meczu było już 8:0. Niezbyt zapracowany do tej pory Grzegorz Fudament pewnie myślał już wówczas o zachowaniu czystego konta, ale przeciwnik mimo bardzo kiepskiego wyniku pokazał wolę walki. Po rajdzie jednego z graczy Wandy przyjezdni wreszcie mieli jakiś powód do radości. Po chwili rywal poszedł za ciosem, a arbiter po wejściu w pole karne podyktował jedenastkę. Ta została zamieniona na bramkę, a akcja ta, jak się później okazało, była ostatnią, która wprowadziła jakieś zmiany w meczowym protokole. Finalnie wynik niedzielnej batalii został ustalony na 8:2 dla Kabla.

Po okazałym triumfie Kablarze awansowali na trzecią lokatę w tabeli. Do liderującej Wieczystej II nasza drużyna traci pięć oczek, z kolei do wicelidera, czyli Zwierzynieckiego KS, różnica wynosi dwa punkty. Okazja do zgarnięcia kolejnej ligowej zdobyczy już w najbliższą sobotę, kiedy niebiesko-biali zagrają na wyjeździe z rezerwami Prądniczanki. Start spotkania o godzinie 16:30.

Bramki dla Kabla:
6' Marcin Białas 1:0
8' Sebastian Stachel 2:0
21' Sebastian Stachel 3:0
23' Sebastian Stachel 4:0
28' Sebastian Stachel 5:0
33' Dawid Rosikoń 6:0
47' Waldemar Hwastek 7:0
65' Sebastian Stachel 8:0

Skład Kabla:
Grzegorz Fundament - Dawid Rosikoń (52' Bartłomiej Popiel), Jakub Maj, Jan Pieczarkowski, Damian Kodyra (76' Mateusz Woźniak) - Eryk Kwiatek, Marcin Białas (55' Konrad Wieczorek), Sebastian Bator (68' Mateusz Dziża), Waldemar Hwastek (60' Bartłomiej Hankus) - Robert Piwowarczyk, Sebastian Stachel; trener: Bartłomiej Janeczek