- Seniorzy
- Opublikowano
Kabel nie zbacza ze zwycięskiej ścieżki
Niedzielny mecz z Grębałowianką był ciężką przeprawą, którą dodatkowo utrudniły warunki atmosferyczne. Piłka zatrzymywała się pod nogami zawodników, ostatecznie jednak możemy cieszyć się z kompletu punktów.
Po gwizdku sędziny rozpoczynającym mecz to Kablarze zdobywali teren z każdą minutą gry. Już w 2 minucie, po wysokim pressingu i odbiorze piłki na wysokości 20 metra, do plasowanego strzału złożył się Patryk Balawender, jednak bramkarz Grębałowianki nie miał problemu z jego obroną. Okazje do otworzenia wyniku pojawiały się raz za razem, brakowało jednak spokoju pod bramką przeciwnika — dośrodkowania były przeciągane i spokojnie przejmowane przez golkipera rywali. Ten jednak, w 18 minucie spotkania musiał skapitulować. Piłkę posłaną ze strefy defensywnej przyjął na skrzydle Konrad Wieczorek i chciał minąć atakującego go zawodnika. Futbolówkę przejął jednak Dawid Rosikoń i rozpoczął rajd przez całą połowę rywala. Oddał strzał w ostatniej chwili przed interwencją obrońcy, ale wydawało się, że bramkarz gości nie będzie miał problemu z obroną uderzenia. Wypuścił jednak piłkę przed siebie, do której szybko dopadł podążający za akcją Oleksandr Hroshko i dobił nad rzucającym się pod nogi bramkarzem. W 26 minucie przed wymarzoną okazją do podwyższenia wyniku stanął Patryk Balawender, który dostał wrzuconą piłkę na 3 metr przed bramką. Niestety, uderzył nieczysto i piłka tylko prześlizgnęła się po jego głowie, wywołując jęk zawodu wśród kibiców i ławki rezerwowych Kabla. Podopieczni trenera Bartłomieja Janeczka nie poddawali się jednak i zostali nagrodzeni drugą bramką w 31 minucie. Po utracie piłki przed polem karnym doskoczyli wysokim pressingiem, szybko ją odzyskując. Konrad Wieczorek posłał podanie do zupełnie niepilnowanego w polu karnym Sebastiana Stachela, a ten w sytuacji 1 na 1 z golkiperem spokojnie uderzył obok niego. Na przerwę, w akompaniamencie coraz mocniej padającego deszczu, schodzimy więc z dwubramkowym prowadzeniem.
W drugiej odsłonie to zespół Grębałowianki był stroną, która dominowała. Rzucili się na Kablarzy z dużą determinacją, wiedzieli, że przy takich warunkach pogodowych bardzo łatwo popełnić błąd. I te defensorom gospodarzy zaczęły się przytrafiać coraz częściej. Wystarczyło jedno długie zagranie, by piłka nabrała poślizgu i ominęła obrońców Kabla. Wtedy na przedpolu starał się interweniować Grzegorz Fundament, który raz sprokurował rzut wolny tuż przed polem karnym. Na szczęście odkupił swoje winy, popisując się wspaniałą interwencją po strzale obok muru. Z każdą minutą zagrożenie ze strony gości zwiększało się, rozpaczliwie szukali oni bramki kontaktowej. Znaleźli ją w 69 minucie spotkania — ponownie posłali długą piłkę, która zaskoczyła obrońców torem lotu po odbiciu od nasiąkniętej wodą murawy. Piłkę przed polem karnym starał się wbić golkiper Kabla, jednak nie zrozumiał się ze swoim defensorem, wpadając w niego. Zawodnikowi Grębałowianki pozostało jedynie dobić piłkę do niestrzeżonej bramki. W dalszych minutach gospodarze zmuszeni byli odpierać ataki rywala i oprzeć swoją grę na kontratakach — nawierzchnia nie sprzyjała spokojnemu rozgrywaniu piłki. Na szczęście Kablarze przetrwali okres dominacji gości i dowieźli przewagę do końcowego gwizdka.
Kabel musi bardzo uszanować punkty zdobyte na swoim terenie, bowiem w drugiej połowie Grębałowianka była bardzo bliska wyrównania stanu rywalizacji. Ze spotkania trzeba wyciągnąć ważne wnioski i spoglądać w stronę niedzielnej rywalizacji z Kaszowianką Kaszów.
Bramki dla Kabla:
18’ Oleksandr Hroshko 1:0
31’ Sebastian Stachel 2:0
Kadra: Grzegorz Fundament - Dawid Rosikoń, Rafał Wojtuś, Zakhar Pranovich, Ilia Vasylenko - Patryk Balawender (Adam Wojtyna 68’), Kamil Nowak (Jacek Żelechowski 65’), Konrad Wieczorek, Oleksandr Hroshko (Eryk Kwiatek 65’) - Sebastian Stachel (Bartosz Hacaś 72’), Sebastian Bator