- Aktualności akademii
- Opublikowano
Trampkarze Kabla mecz z Borkiem mogą zaliczyć do udanych
Zespół trampkarzy Kabla w ubiegłą środę rozegrał kolejny dobry mecz. Zawodnicy trenera Bartłomieja Janeczka w spotkaniu na swoim terenie niegościnnie przyjęli drużynę SP Borek Kraków. Zespół U14 pewnie pokonała przeciwników 4:1. Jeśli mielibyśmy wskazać jeden z kluczowych elementów, który zaważył na końcowym rezultacie to śmiało można stwierdzić, że była to zdecydowana gra w obronie oraz odważna postawa pod bramką przeciwnika.
Spotkanie niemal od początku do końca przebiegło pod dyktando drużyny gospodarzy, którzy ambitnie starali się tworzyć sytuację pod bramką rywali. Już pierwsza z nich zakończyła się golem, który dodał zawodnikom pewności siebie. Dawid Pałka wykonał wrzut z autu, a po małym zamieszaniu w sytuacji najlepiej odnalazł się Artur Mrzygłód. Z piłką przy nodze przedryblował kilku rywali i biegł na bramkę, skupiony tylko na jednym: pokonaniu bramkarza rywali. Ta sztuka mu się udała, minął bramkarza, a do pustej bramki piłkę dobił Oskar Domanus i już od 2 minuty Kabel prowadził. A później? Później było tylko lepiej.
Wprawdzie Borek starał się przejąć inicjatywę i konstruować akcje, jednak dobrze dysponowany środek pola skutecznie neutralizował ofensywne działania rywali. W jednej sytuacji gospodarze mieli trochę szczęścia, ponieważ napastnik Borka znalazłby się w sytuacji sam na sam z Karolem Urbanem. Świetnym prostopadłym zagraniem popisał się pomocnik Borka, jednak ostatecznie gwizdek arbitra dał sygnał, że partner z drużyny był na spalonym.
W dalszym przebiegu spotkania Kabel raz po raz starał się prowadzić akcje zaczepne w bocznych sektorach oraz rozgrywać piłkę w środkowym sektorze. Całkiem skuteczną inicjatywą okazały się celnie zagrywane piłki do skrzydłowych, którzy starali się później kierować grę w stronę światła bramki. Po jednej z tak zagranych akcji padła druga bramka dla Kabla, a z gola mógł cieszyć się Artur Mrzygłód. Obrońcy Borka do końca próbowali przeszkodzić napastnikowi, ale - mimo ofiarnej postawy - nie zdołali wybić piłki z linii bramkowej.
W 21 minucie walkę o piłkę w środku pola wygrał Aleksander Stelmach, co zapoczątkowało sekwencję zdarzeń poprzedzających trzecią bramkę. Najpierw defensywę sprytnym prostopadłym podaniem starał się przełamać Oskar Domanus, a sygnał wyjściem na pozycje dał mu Maksymilian Kowalczyk - piłka jednak zatrzymała się na obrońcy, który wyczuł intencje podającego. Zdolności do przewidywania boiskowych wydarzeń zaprezentował Artur Mrzygłód i po raz drugi w tym spotkaniu zdobył gola. Najpierw przejął piłkę obitą od rywala, a później w swoim stylu ruszył na bramkę. Za nim ruszyli także przeciwnicy, jednak po serii udanych zwodów i dzięki zachowaniu zimnej krwi wygrał ten nierówny pojedynek, a piłka znalazła się w siatce. Do końca pierwszej połowy gra toczyła się w niezmiennym, intensywnym tempie, jednak brakował konkretów w postaci klarownych sytuacji bramkowych, a wynik nie uległ zmianie.
Początek drugiej połowy wskazywał, że spotkanie z minuty na minuty będzie bardziej wyrównane. I w rzeczywistości, obie drużyny nie chciały odpuścić i starały się przenosić ciężar gry daleko od swoich bramek. Piłka raz po raz znajdowała się pod polem karnym to jednego, to drugiego zespołu. Borek miał groźną sytuację w 53 minucie, kiedy to zawodnik gości mocno przymierzył z rzutu wolnego. Na bramce czujność zachował Karol Urban.
Przez kolejne minuty Kabel starał się budować grę ofensywną, zaczynając akcje podaniami z linii obrony. Cierpliwość się opłaciła, a czujność przeciwników zmalała. Zawodnicy Kabla w momencie wykorzystali rozkojarzenie rywali i szybką akcją rozgrywaną na jeden kontakt przedostali się pod pole karne Borka. W sytuacji jeden na jeden swojego trzeciego gola zdobył Artur Mrzygłód. Wszystkim wydawało się, że razem z tym trafieniem dynamika gry spadnie.
Nic bardziej mylnego. Piłkarze z Borka pokazali charakter i do końca meczu walczyli o jak najlepszy rezultat. Wciąż mieli świadomość, że trzeba szybko odrabiać straty, a wobec tego nie zrażać się dotychczasowym rezultatem. Tak postawa zasługuje na pochwałę. Coraz częściej atakowali i próbowali przełamać defensywę Kabla. Oddali kilka groźnych strzałów, ale Kablarze nie zamierzali pozwolić rywalowi na przejęcie inicjatywy. Koncentracja i skupienie na grze w obronie oraz na celnych zagraniach po odbiorze piłki pozwalało na groźne odpowiedzi pod bramką Borka.
Nagroda dla Borka przyszła w ostatnich sekundach spotkania. Bramkarz Kabla niefortunnie wykopał piłkę, a ta spadła pod nogi napastnika, który pewnym strzałem z okolicy 20 metra zdobył gola. Bierni pozostali obrońcy, którzy chyba uznali, że nic złego w ostatnich minutach nie może się przecież wydarzyć.
O opinię na temat gry zawodników spytaliśmy trenera drużyny U14, Bartłomieja Janeczka, który w kilku zdania podsumował mecz.
Trener po meczu: Do spotkania przystąpiliśmy bardzo zdeterminowani i od początku narzuciliśmy swoje warunki gry. Chłopcy wykorzystywali błędy przeciwników, a w rezultacie pierwszą połowę zakończyliśmy w pełni zasłużonym wynikiem 3:0 dla Kabla. W drugiej części gry mecz nieco się wyrównał, ale to my kontrolowaliśmy przebieg gry, dokładając czwartą bramkę. Szkoda straconego w ostatniej akcji meczu gola, ponieważ nasz bramkarz w przeciągu całego spotkania zagrał dobre zawody, a w końcówce przydarzył mu się kosztowny błąd. Wierzę jednak, że takie sytuacje pozwolą zebrać kolejne doświadczenie nie tylko Karolowi, ale też pozostałym młodym zawodnikom.
KS Kabel Kraków 4:1 SP Borek Kraków
Bramki dla Kabla:
- Oskar Domanus 3'
- Artur Mrzygłód 13',
- Artur Mrzygłód 21',
- Artur Mrzygłód 60'.
Skład Kabla: Karol Urban - Filip Zięba, Mateusz Chromicz, Aleksander Stelmach, Iwo Gaszyński, Maksymilian Kowalczyk, Oskar Domanus (kapitan), Jakub Macuga, Dawid Pałka, Tomasz Wolski, Artur Mrzygłód oraz Mateusz Turczyński, Adrian Bosak, Dawid Broniewski, Maks Majewski, Bruno Kiełkowski i Rafał Oczkowicz.
W następnym spotkaniu (7.05) zespół Kabla U14 zmierzy się na wyjeździe z Orłem Iwanowice o godzinie 9.00.

